Login: Zapamiętaj
Hasło:
 
Andrzej bez nazwiska.
Nie musisz tego rozumieć, więc się nie staraj.
Autor Wiadomość
Ikona  #
Człowiek Rakieta
Exp: 892
Level: 42
Avatar
Data dołączenia: 15.11.2009
Wiek: 19
Skąd: Lublin

Grosh Lawl
Postać: Grosh Lawl
Profesja: Elite Knight
Level: 245
Osiągnięcia: 199
Serwer: Refugia
Partnerka: Vibald
Ilość postów: 394


1.

- Andrzej debilu wstawaj, bo spóźnisz się do szkoły!
- Weż zamknij ryj, jest piąta rano.
- Jak się do ojca wyrażasz?
- Od razu do ojca, bo mnie adopotowałeś. Dla mnie jesteś Zbyszek i już.
- Za grosz wdzięczności u ciebie. Gdyby nie ja i Michał, dalej byś siedział w ośrodku.
- Wolałem siedzieć w ośrodku niż stać pośrodku...
- Nie ma nic za darmo, a teraz wstawaj i marsz do szkoły.
Dzień jak codzień. Andrzej wstał i poszedł czynić wszystkie te czynności, które mają na celu poprawę jego higieny osobistej. Zęby, twarz, ręce, biodra i plecy. Wszystko wypucowane na błysk. Po opuszczeniu łazienki tak jak każdego dnia, skierował się w stronę kuchni, by posilić się. Jak zwykle jajecznica.
- Mieszkam z dwoma dorosłymi facetami i żaden nie umie zrobić nic poza jajecznicą. - Wyjęczał Andrzej, jeszcze w połowie śpiący.
- Cholera, burżuj się znalazł. - Pierwsze zdanie Michała w opowiadaniu, a już drze japę.
Nie układało się Andrzejowi z ojcami. W wieku 3 lat został przez nich adoptowany, choć sami nie wiedzą po co to zrobili. Sam Andrzej jest normalnym człowiekiem. Ma 18 lat, chodzi do podrzędnego liceum ogólnokształcącego. Pod wpływem ojców zainteresował się siatkówką i origami. Był zwyczajnym gościem, dopóki nie zacząłem pisać o nim opowiadania. Od teraz, już nic nie będzie normalne.
Andrzej po śniadaniu spakował książki i wyruszył w stronę swojego gównianego liceum.
- 9 lekcji! - Andrzej radował się, bo im dłużej siedzi w szkole, tym krócej z ojcami.
Ledwie przeszedł parę kroków i grupa osiedlowych dresików rozpoczęła pościg za nim. Co oni od niego chcą? To historia na później, skupmy się na tym co dzieje się w tym momencie.
Już prawie został dogoniony przez całą grupę, lecz po kilkunastu sekundach zorientował się, że jest już pod szkołą. To było dziwne, w końcu do szkoły miał 3 kilometry marszu...

2.

Po zapłaceniu haraczy paru osobom, Andrzej przekroczył próg szkoły by edukować się. Pierwszą lekcją był W-F i bieg na kilometr. Myślał, że może uda mu się rozpędzić tak jak wtedy gdy uciekał przed dresikami, lecz na myśleniu się skończyło. Ukończył bieg z najgorszym czasem i cała klasa skakała mu po głowie. Pocieszający jest fakt, że profil jego głowy już w mniejszym stopniu odbiega od normy.
Następne dwie godziny nasza łajza spędziła w gabinecie lekarskim. Specjalnie dla niego zatrudniono w szkole chirurga. Parę szwów na czole, dwa na brodzie, zwolnienie z zajęć i ocena niedostateczna - bywało gorzej.
Gdy wracał do domu, na jego drodze stanął gigantyczny, fioletowy bocian.
- Sp******aj - Powiedział Andrzej, po czym dostał od bociana z partyzanta.
- Za dwie kromki wpół do chleba - powiedział bocian i odleciał.

3.

Co chciał ten tajemniczy ptak? Co znaczyły jego słowa? Tego nie wie nikt i już nikt się nie dowie, bo chwilę po tym jak wbił się w przestworza, został trafiony bumerangiem przez Aborygena, który przypadkiem tędy przechodził.
- Jak ja dojśc do Kenia? - zapytał Andrzeja czarnoskóry snajper.
- Nie jesteś z Australii czasem?
- Ciotka moja w Kenia, ja iśc do niej.
- To nie wiem.
- Gdzie być ja teraz?
- Świdnik, Polska.
- A więc to tak... - Westchnął Aborygen i wbił sobie bumerang w skroń, po czym grupa lekarzy przysłuchujących się rozmowie chciała stwierdzić zgon, ale nie znajdując jego książeczki ubezpieczeniowej pozostawili go sępom na pożarcie.
- W Polsce nie ma sępów - zwrócił im uwagę Andrzej.
- Naprawdę?
- Tak.
- Jesteś tego pewien?
- Tak.
- Definitywnie?
- Tak.
- W takim razie... BOGDAN! Załaduj go do furgonetki, weźmiemy od niego parę narządów.
- Można tak?
- Nie, ale jak coś wygadasz to wjedziemy ci na karton.
- Będę milczeć.
Po całym zamieszaniu, Andrzej wrócił do domu nie napotkawszy już więcej komplikacji. "Za dwie kromki, wpół do chleba" - Wciąż rozmyślał. Po paru godzinach zdecydował się zgłębić w tych słowach i otworzył chlebak. Niestety chleba tam nie było, wszyscy jedli w domu tylko jajecznicę.
- Michał! Po co nam chlebak w domu jak my chleba nie jemy?!
- Bo chlebak jest w każdej normalnej rodzinie.
- Bo my jesteśmy normalną rodziną.
- Ryj. - Po tych słowach, Michał spoliczkował Andrzeja i wysłał go do sklepu po jajka.

4.

Andrzej udał się do najbliższego sklepu sieci ABC, by dokonać zakupu jajek na jajecznicę. O dziwo, po drodze nie wydarzyło się nic wartego umieszczenia w tym opowiadaniu. Dopiero gdy wszedł do sklepu, zaczęło coś się dziać. Grupa ludzi, licząca około 20 osób wisiała pod sufitem zaplątana w pajęczyny.
- To musiał być człowiek-pająk. - Stwierdził Andrzej zupełnie nie przejmując się tym faktem. Ma już tak przykre życie, że w sumie tylko czeka aż uśmiercę go w którejś części opowiadania. Jak się za chwilę okazało, całe zło w sklepie wyrządził pająk-człowiek. Widząc naszego cherlawego bohatera, zapytał:
- Co podać?
- Poproszę 10 jajek.
- Duże? Małe?
- W sumie to nie wiem.
- A jakie mama kazała ci kupić?
- Nie mam mamy, mieszkam z dwoma ojcami.
- Przykro mi.
- Jesteś bardzo miły jak na człowieka-pająka...
- Pająka-człowieka!
- ...pająka-człowieka, który zaraz zje dwadzieścia osób.
- Po prostu jesteś za chudy, w sumie gówno by tylko z ciebie było. To jakie te jajka chcesz?
- Daj duże.
- 4,49zł.
Andrzej dał 4 złote i 50 groszy. Pająk-człowiek, zerknął do kasy i rzekł:
- Będę winny grosika.
Nagle Andrzej poczuł się tak jak wtedy, gdy uciekał przed dresami. Gdy to uczucie minęło, po pająku-człowieku zostały tylko pierogi.
- Nasz bohater! - Krzyczało dwadzieścia osób pod sufitem. Andrzej jednak stał jak wryty nie mogąc pojąć co się wydarzyło.

Ciąg dalszy niżej.
______________
Andrzej bez nazwiska - świetna historia w odcinkach, niewierszem pisana.

MySpeak.plwarning - Serwer TS3, Ventrilo to kupa.
07 Październik 2011 godz. 19:15:46
Edytował Grosh
27 Października 2011 godz. 12:39:41
Cytuj Podziękowali: Elor
Ikona  #
Lider Zespołu
Desu Nōto
Exp: 2263
Level: 67
Avatar
Data dołączenia: 03.10.2009
Wiek: 19
Skąd: Siemiatycze

Kron Axena
Postać: Kron Axena
Profesja: Royal Paladin
Level: 97
Osiągnięcia: 80
Serwer: Harmonia
Gildia: Sanctorum
Ilość postów: 2485
Powiem tak... Ciekawe masz tam pod swoją kopułą. Pisz dalej, świetnie się czyta emotka

Ach, znalazłem mały błąd.

Andrzej radował się, bo im dłużej siedzi w domu, tym krócej z ojcami.


W szkole?
______________
obrazek

obrazek
obrazek
07 Październik 2011 godz. 19:27:13
Cytuj
Ikona  #
~Paki
Exp: 1390
Level: 53
Avatar
Data dołączenia: 09.05.2009
Wiek: 19
Skąd: katowice
Ostrzeżenia: 2/10

Krwawy Pakero
Postać: Krwawy Pakero
Profesja: Druid
Level: 40
Osiągnięcia: 6
Serwer: Saphira
Ilość postów: 2320
hahahha Andrzej wpiepsza jajecznice codziennie i jeszcze ja lubi ?. A 2 ojców to mam rozumiec ze to 2 gejów którzy go zarazili 2 dyscyplinami sportu ale dziwne ze nie tym aby startowal do chlopcow ;p

zajebiste
07 Październik 2011 godz. 19:44:03
Cytuj
Ikona  #
Człowiek Rakieta
Exp: 892
Level: 42
Avatar
Data dołączenia: 15.11.2009
Wiek: 19
Skąd: Lublin

Grosh Lawl
Postać: Grosh Lawl
Profesja: Elite Knight
Level: 245
Osiągnięcia: 199
Serwer: Refugia
Partnerka: Vibald
Ilość postów: 394
Fakt, miało być w "szkole", poprawiłem, thx.

5.

- Chłopcze? Słyszysz mnie? - pyta jakiś pan emeryt Andrzeja, który będąc jeszcze w szoku nie odbiera bodźców jak należy. Ponawia pytania przez kolejne kilkadziesiąt sekund, aż w końcu udaje mu się dotrzeć do naszego bohatera.
- Co?
- Nie mówi się "co", tylko "słucham". Zwłaszcza do panów emerytów i pań emerytek.
- Zwał jak zwał, uratowałem pana emeryta i dziewiętnaście innych osób, w tym zapewne jeszcze kilku innych emerytów i emerytek, więc powinniście być mi wdzięczni, a o przepysznych pierogach z pająka-człowieka to już nawet nie wspomnę.
- Tak, tutaj masz rację... - westchnął starzec i kontynuował - Zaintrygowało mnie to co zrobiłeś. Potrafisz to kontrolować?
- Nie, przytrafiło mi się to dopiero drugi raz.
- Jeszcze nie doszedł do tego... - bełkocze pod nosem emeryt.
- Co pan bełkocze pod nosem, panie emerycie? Gdzie jest materialny dowód waszej wdzięczności pytam?
- Pozwól, że ci coś zaproponuję... jak się nazywasz?
- Andrzej bez nazwiska.
- Zabawne nazwisko.
- Nie mam nazwiska.
- To mów od razu.
- Powiedziałem.
- Jakbyś powiedział, to bym od razu zrozumiał.
- Dobra, zamknij mordę, nie chcę już nic od ciebie debilu, idź ciesz się z tej marnej resztki życia, którą ci uratowałem. - Andrzej wyraźnie stracił połączenie między mózgiem a narządami mowy. Starzec obraził się, siadł na miotłę i odleciał.
- Nie dość, że idiota, to jeszcze transwestyta. - Pomyślał Andrzej i udał się ze swoimi dużymi jajkami, w liczbie sztuk dziesięciu, do domu. Jednak jedna myśl nie dawała mu spokoju - Co chciał zaoferować mu pan emeryt transwestyta?

6. (odcinek z retrospekcją)

Wracając ze sklepu Andrzej natknął się na znaną nam już grupkę dresów. Tym razem najzwyczajniej w świecie został przekopany, a co gorsze nie udało mu się ochronić wszystkich jajek - stłukło się pięć.
- K***a!!! Kiedy ten koszmar wreszcie się skończy!!! - To dopiero szósty "odcinek", a on już ma dosyć, jest wytworem mojej chorej wyobraźni, więc powinien wiedzieć, że jeszcze ze sto takich odcinków będzie i nie pytać się głupio. - Gdyby nie ten jeden rzut... - Andrzej teraz daje znać, że czas na retrospekcje.

We wczesnym dzieciństwie, Andrzej fascynował się rzutem oszczepem. Oczywiście nie podobało się to jego ojcom, którzy zabraniają mu uprawiania sportów typowo siłowych. Nie poddawał się jednak, z patyków strugał coraz to bardziej zaawansowane oszczepy i rzucał nimi po podwórku. Aż do tego jednego rzutu, którym przebił na wylot pieska rasy Chiuaua - Kuśkę. Kuśka należała pechowo do największego kozaka bandy dresów - Izydora. On miał monopol na przenośne pamięci w tym mieście, nosił bluzę z napisem Jestem Programistą na 100% i znał wszystkie języki programowania. Jednak nie za to nasz Beznazwiskowiec jest ścigany...
- Nareszcie ktoś zamknął temu psu proces życie.exe! - z nieopisaną radością krzyknął Izydor. - Zostawię sobie ten oszczep na pamiątkę.
Zaraz potem dobiegł do niego zdyszany Andrzej z żądaniem zwrotu jego najlepszego oszczepu.
- Oddaj.
- Nie.
- No weź.
- Nie.
- Bo powiem twojemu tacie, że dostałeś czwórkę z matematyki.
- Nie zrobisz tego!
Zrobił. I do dziś odczuwa konsekwencje tego czynu. Sam nie wiem, czy kiedyś dadzą mu spokój.

Zapłakany Andrzej dotarł do domu nie łamiąc sobie kończyn ani nie tracąc krwi ponad normę.

7.

Andrzej wchodzi do domu z zakupionymi jajkami.
- Co tak długo? - pyta Zbyszek.
- Ratowałem niewinnych ludzi i emerytów.
To wywołało szyderczy uśmiech na twarzy Zbyszka.
- Ty? Ty nawet nie potrafisz serwować piłką siatkową do siatkówki ani złożyć czapki z papieru.
- Bo to peda... - Andrzej nawet nie dokończył i już leżał na drugim końcu korytarza po ciosie Zbyszka otwartą ręką. On ma takiego silnego plaskacza, że wszyscy jego koledzy przybijają mu żółwia na powitanie w obawie o palce.
- Przynajmniej jajka przyniosłeś pokrako... Co? Pięć jajek? Zawsze było dziesięć albo wcale! Michaaał!!! - zawołał swojego partnera życiowego.
- Co ty chcesz, nie widzisz że gram w Tibię?
- To zastopuj!
- No chyba cię poje**ło, to nie jest takie gówno jak twoje Simsy albo Tomb Raider. W ogóle jak możesz grać w coś z kobietą, wstyd. Powinienem ci walizki powynosić za drzwi, ale tylko ty masz łeb do krzyżówek i jakoś wygrywamy pieniądze na utrzymanie.
- Zamknij mordę, sam oglądasz Taniec z Gwiazdami, a tam mężczyźni tańczą z kim? No właśnie! Z kobietami!
- Ale tam jest Zbyszek Wodecki, ahh... - Michał aż się zarumienił.
- Swojego Zbyszka już nie kochasz?
- Tego nie powiedziałem.
- Już nie musisz, dzisiaj będziesz sam chodził po galeriach handlowych oglądać ochroniarzy.
- Wezmę Andrzeja ze sobą.
- On nawet nie wie jak zagadać do faceta!
- To się nauczy, całe życie jeszcze przed nim.
- No nie byłbym taki pewny, autor tego gówna może go zabić w każdej chwili!
- On jest głównym bohaterem przecież, umrze ostatni.
- A właśnie, jak już mowa o Andrzeju... - rzekł Zbyszek kierując się w stronę półprzytomnego Andrzeja. - Wiem już co należy z tobą zrobić. - Powiedział to jak prawdziwy zły człowiek, jakby to była kreskówka, to pojawiły by się za nim czarne spirale na ciemnoniebieskim tle.

CDN.
______________
Andrzej bez nazwiska - świetna historia w odcinkach, niewierszem pisana.

MySpeak.plwarning - Serwer TS3, Ventrilo to kupa.
08 Październik 2011 godz. 08:43:19
Edytował Grosh
08 Października 2011 godz. 10:23:44
Cytuj
Ikona  #
Lider Zespołu
Desu Nōto
Exp: 2263
Level: 67
Avatar
Data dołączenia: 03.10.2009
Wiek: 19
Skąd: Siemiatycze

Kron Axena
Postać: Kron Axena
Profesja: Royal Paladin
Level: 97
Osiągnięcia: 80
Serwer: Harmonia
Gildia: Sanctorum
Ilość postów: 2485
Grosh napisał(a):

- No chyba cię poje**ło, to nie jest takie gówno jak twoje Simsy albo Tomb Raider.


No ta, do mnie się czepiasz, że w awansach ciskam żałosnymi żartami, a w swoim opowiadaniu to samo piszesz o Tibii emotka

Czekam na kolejne party.
______________
obrazek

obrazek
obrazek
08 Październik 2011 godz. 10:14:21
Cytuj
Ikona  #
Człowiek Rakieta
Exp: 892
Level: 42
Avatar
Data dołączenia: 15.11.2009
Wiek: 19
Skąd: Lublin

Grosh Lawl
Postać: Grosh Lawl
Profesja: Elite Knight
Level: 245
Osiągnięcia: 199
Serwer: Refugia
Partnerka: Vibald
Ilość postów: 394
Grosh napisał(a):

COOOOOOOO??!!!! TIBJA JEST NAJWARZNIEJSZA NA SFJECIE POPRAW TO ALBO WPADNIEMY Z KOLEGAMI DO TFOJEJ GIMBAZY!!!!!!!

Gz awansów, a to wyżej jest efektem moich tendencji do pisania postów o żałosnym poziomie humoru.


Gdzie tu masz, że pisałem coś o tobie? emotka

______________
Andrzej bez nazwiska - świetna historia w odcinkach, niewierszem pisana.

MySpeak.plwarning - Serwer TS3, Ventrilo to kupa.
08 Październik 2011 godz. 10:19:24
Edytował Grosh
08 Października 2011 godz. 10:21:19
Cytuj
Ikona  #
Lider Zespołu
Desu Nōto
Exp: 2263
Level: 67
Avatar
Data dołączenia: 03.10.2009
Wiek: 19
Skąd: Siemiatycze

Kron Axena
Postać: Kron Axena
Profesja: Royal Paladin
Level: 97
Osiągnięcia: 80
Serwer: Harmonia
Gildia: Sanctorum
Ilość postów: 2485
Aha, czyli nie zczaiłem emotka
______________
obrazek

obrazek
obrazek
08 Październik 2011 godz. 10:31:23
Cytuj
Ikona  #
Exp: 222
Level: 21
Avatar
Data dołączenia: 07.10.2011
Wiek: 25
Skąd: Mikołów/Wyry

Triumph pall
Postać: Triumph pall
Profesja: Paladin
Level: 194
Osiągnięcia: 159
Serwer: Refugia
Ilość postów: 41
grosh fajnie że postanowiłeś kontynuować tą historie, to jest świetne
______________
obrazek
08 Październik 2011 godz. 12:51:52
Cytuj
Ikona  #
Człowiek Rakieta
Exp: 892
Level: 42
Avatar
Data dołączenia: 15.11.2009
Wiek: 19
Skąd: Lublin

Grosh Lawl
Postać: Grosh Lawl
Profesja: Elite Knight
Level: 245
Osiągnięcia: 199
Serwer: Refugia
Partnerka: Vibald
Ilość postów: 394
8.

Zbyszek zbliżył się do Andrzeja. Jest wyraźnie zdenerwowany, na jego twarzy widać żądzę przemocy. Zaczął jednak od osądzenia Beznazwiskowego, bo dopiero skończył oglądać Annę Marię Wesołowską i czuje jeszcze klimat.
- 5 jajek. W pudełku jest 10 miejsc na 10 jajek, po jedno jajko na każde miejsce zatem. Pięć jajek, a nie dziesięć, czyli to tak jakby jedno jajko zamiast dwóch. - Należy przytoczyć, że Zbyszek nie przystępował do matury z matematyki. - Masz dwóch ojców, każdy ojciec jest jednym miejscem na jajko. Ty przyniosłeś jajko w Michale. Więc ja jestem pustym miejscem. Ukarzę cię więc samodzielnie.
Andrzej nie ma siły uciekać, cały zlany potem przyklękuje na jednym kolanie. Zbyszek podnosi go za rękę i uderza go z pięści w brzuch.
- Co?! Z pięśći?! - Pomyślał Andrzej. - O ile pamiętam, zawsze bił mnie z plaskacza.
Nie mógł wydusić z siebie nawet jednego słowa, zakaszlał dwa razy krwią i stracił przytomność. Kiedy Zbyszek chciał zadać kolejny cios nieprzytomnemu Andrzejowi, nagle pojawił się Michał, który złapał go za rękę:
- Co ty odp******asz, zapomniałeś już o podstawowych zasadach?
- Wiesz, mam wrażenie, że to się zaczyna.
- Skąd takie przeczucie?
- Podobno uratował sporo osób, a ja kilkadziesiąt minut temu straciłem z widoku pająka-człowieka...

9.

Andrzej obudził się następnego dnia rano. Nie pamiętał nic z dnia przed tym następnym co teraz jest, między innymi Pająka-Człowieka, emeryta transwestyty i pięści Zbyszka. Strasznie bolała go głowa i brzuch, więc zamiast w stronę łazienki, poczłapał wpierw do pokoju ojców po coś przeciwbólowego. Gdy przeszukiwał szafkę, gdzie zwykle są leki, znalazł dżojstik do pegazusa.
- Przecież nie mamy pegazusa w domu. - Pomyślał i przypadkiem zauważył wejście na dżojstik z pegazusa, pasujące do dżojstika z pegazusa, którego trzymał w ręku. Wtyknął wtyczkę, wcisnął "start", ale nic się nie działo. - Co za badziew. A pograłbym w tetrisa.
Poszedł więc znowu do szafki i szukał dalej czegoś przeciwbólowego. Znalazł trochę morfiny i pawulonu:
- Aż tak mnie nie boli, chyba będę chodził z bolącą głową i brzuchem cały dzień. Chyba się odwrócę w stronę okna, może jakaś sikorka siedzi na parapecie z tabletką APAPu w dziobie.
Odwrócił się, a na parapecie siedział... fioletowy bocian!
- Jeszcze jeden fioletowy bocian? - Podszedł do okna, w końcu każdy APAP będzie dobry, nawet od fioletowego bociana.
Jednak bocian w dziobie miał żabę z ogonem, za ogon ten żaba ta była trzymana dziobem przez bociana.
- Panie bocianie, ma pan może coś od bólu głowy?
Bocian wykonał swój sztandarowy kop z partyzanta, zostawił żabę na parapecie i odleciał.
Żaba natomiast powiedziała: "W czasie suszy szosa sucha", potem zeskoczyła z parapetu i się zabiła.
- Niesamowite, nie boli mnie już głowa ani brzuch, chociaż widzę, że żebro wystaje mi z klatki piersiowej. To jakieś czary. - Po tych słowach, Andrzej udał się na śniadanie.

CDN.
______________
Andrzej bez nazwiska - świetna historia w odcinkach, niewierszem pisana.

MySpeak.plwarning - Serwer TS3, Ventrilo to kupa.
08 Październik 2011 godz. 21:06:46
Edytował Grosh
08 Października 2011 godz. 21:07:00
Cytuj
Ikona  #
Exp: 222
Level: 21
Avatar
Data dołączenia: 07.10.2011
Wiek: 25
Skąd: Mikołów/Wyry

Triumph pall
Postać: Triumph pall
Profesja: Paladin
Level: 194
Osiągnięcia: 159
Serwer: Refugia
Ilość postów: 41
juz sie niemoge odczekac nastepnych odcinków to jest akcja, fioletowy bocian rządzi \,,/
______________
obrazek
08 Październik 2011 godz. 21:50:31
Cytuj
Ikona  #
Człowiek Rakieta
Exp: 892
Level: 42
Avatar
Data dołączenia: 15.11.2009
Wiek: 19
Skąd: Lublin

Grosh Lawl
Postać: Grosh Lawl
Profesja: Elite Knight
Level: 245
Osiągnięcia: 199
Serwer: Refugia
Partnerka: Vibald
Ilość postów: 394
10.

Andrzej poszedł na śniadanie. Coś mu nie grało, nie czuł smrodu jajecznicy. Zastanawiał się, czy to przypadkiem nie dlatego, że przyniósł połowę jajek i ojcowie się nimi najedli a on nie zje bo wszystko zjedzone.
Jednak to nie mogło się zdarzyć, bo jak zaraz się spostrzegł, od dłuższego czasu nie ma w domu Zbyszka. Mieszkanie zdążyło się przewietrzyć od smrodu skarpet Zbyszka. Rzadko je zmienia, jak przeciętny socjolog.
- Gdzie jest Zbyszek? - zapytał Andrzej Michała.
- Poszedł zanieść CV do KFC.
- Czemu nie do McDonald's?
- Bo zepsuł się apostrof w klawiaturze i nie mógł wyszukać na Zumi.
- Przecież on nie umie przyrządzić nic oprócz jajecznicy, ukończył socjologię i ma uczulenie na dziesięciokrotnie odgrzewany olej - kto go przyjmie do KFC?
- Właściciel KFC.
- Faktycznie. Może nawet nauczy się robić dobre rzeczy do jedzenia?
- Raczej nie, on tam idzie zrywać azbest z dachów.
- A azbest nie jest rakotwórczy?
- Kto ci tak powiedział?
- Telewizja.
- A kto ci pozwolił oglądać telewizję?
- O k***a.
Za karę, Michał powyrywał Andrzejowi włosy z nosa. Po egzekucji, ponownie przysiedli do stołu.
Potem Michał wstał, sięgnął po talerz leżący na lodówce i podłożył Andrzejowi pod nos.
- To jest... - Andrzej ledwo wypowiedział te dwa słowa i trzy kropki ze zdumienia.
- Tak, naleśnik.
- Ale jak? Skąd? Jesteś pewien, że mogę go zjeść?
- Tak, możesz go zjeść.
- Dziękuję - Powiedział Andrzej nie kryjąc łez i zaczął konsumpcję naleśnika.
- Żebro ci chyba wystaje, schowaj je bo będzie wstyd. - Napomniał Michał.
- Faktycznie, koledzy będą się śmiali.
- Masz kolegów?
- Zapomniałem, że nie mam, dałem ponieść się chwili.
- W każdym razie dzisiaj nie idziesz do szkoły.
- Jak to?

11.

Kiedy Andrzej jadł śniadanie, Zbyszek jechał po drodze rowerowej na hulajnodze. Mijając KFC mówił sobie pod nosem:
- KFC nie powinno być przy drodze rowerowej, co za idiota to tak rozplanował. Ja sobie wyobrażam KFC w centrum zatłoczonego miasta, przepełnione wiecznie głodnymi tłustymi dziećmi i tłustymi dorosłymi. W ogóle miałem tu jechać złożyć CV, ale tak naprawdę to była przykrywka, takie oszustwo bo jadę rozmawiać z takim jednym gościem.
- Proszę pana, proszę zejść z tego pojazdu. Tu jest droga rowerowa. - Zaczepiła go pani ze Straży Drogorowerowej.
- Przepraszam, myślałem że można jeździć po drodze rowerowej na hulajnodze.
- To jest droga rowerowa, przykro mi.
- A gdzie jest najbliższa droga hulajnogowa?
- Nie ma. Nie ma bo nie zbudowali. Nie zbudowali bo pieniędzy nie było, wszystkie pieniądze dla potrzebujących przeznaczono na drogi wrotkowe i deskorolkowe. Może za rok się zbuduje drogę hulajnogową ale to zależy ile wykradniemy nic nie podejrzewającym obywatelom.
- Rozumiem, ale jest problem, bo nie mogę zejść z tej drogi rowerowej, bo zjeżdżałbym na hulajnodze a nie wolno.
- Nie wolno jeździć, ale może pan pchać hulajnogę po drodze.
- Dziękuję, stałbym w miejscu bo bym nie wiedział.
- Nie ma za co. Proszę tylko nie oszukiwać jak sobie pójdę dalej, bo tutaj mamy wszędzie kamery zamontowane za pieniądze na szpitale.
- Dobrze, będę pchać tę hulajnogę przez resztę mojej drogi.
- To ja pójdę już dalej upominać ludzi i wlepiać mandaty niemożliwe do zapłaty.
- Życzę miłego dnia.
- Wzajemnie.
Zbyszek musiał pchać hulajnogę aż do tajemniczego człowieka, do którego początkowo jechał.
- Niesamowite, szybciej pcham tę hulajnogę niż nią jechałem, to dzięki tej pani, kupię jej kwiaty jak odbiorę zasiłek dla bezrobotnych. O! Czy to nie ten tajemniczy człowiek? Zaraz go przywitam.
- Siema tajemniczy człowieku.
- Nie udawaj, wiesz kim jestem.
- Wiem, Wiem, przejdźmy do konkretów.

12.

- Michał, idziemy już jakąś godzinę, bolą mnie nogi. - narzeka Andrzej.
- Zjadłeś naleśnika, powinieneś mieć więcej siły.
- Ale ja już nie mogę, nie daję rady.
- To przejdź może na szarą stronę, różowa jest dla rowerów a nie dla nóg.
- O, dzięki. Idzie mi się dużo lepiej. W ogóle to dokąd idziemy?
- Zobaczysz jak tam dojdziemy.
- A jak oślepnę po drodze?
- A jak ci pier***nę po drodze?
- Nie było pytania.
Wędrowali tak pieszo, gdy nagle wyskoczył im spod kostki brukowej blaszany stonóg.
- Co to! Kolejne jakieś gówno z morałem? - Andrzej jest zaskoczony, nawet po tym co już się naoglądał w jedenastu odcinkach.
- Co? Gdzie gówno? Jak wdepnąłeś to śpisz na dworze dzisiaj.
- To nie gówno, ale gówno. Znaczy to nie jest prawdziwe gówno tylko takie wyobrażone.
- Nie masz wyobraźni, zabranialiśmy ci czytać książki.
- Chciałem powiedzieć, że przezwałem to coś od gówna.
- Powinieneś przeprosić.
- Przepraszam.
- Kogo przepraszasz?
- To gówno.
- Znowu to robisz, przeproś jeszcze raz.
- Przepraszam.
- Kogo?
- Tę blaszaną stonogę.
- Nie widzę tu żadnej blaszanej stonogi. - Tak naprawdę to Michał ją widział, kłamał i powinien teraz on przepraszać ale tego nie robi bo Andrzej nie wie, że jest okłamany i nie jest mu z tego powodu przykro. - Czemu stoisz? Mamy jeszcze kawał drogi do przejścia.
- Zaraz cię dogonię.
Michał szedł sobie dalej, nie mógł powstrzymać Andrzeja przed rozmową z robalem, bo wtedy Endrju mógłby coś podejrzewać.

- Powiedz morał i odlatuj, umieraj, czy co tam sobie chcesz. Nie mam czasu. - Zagadał Andrzej do stonoga.
- Nie jestem blaszaną stonogą tak jak mówiłeś. Jestem blaszanym stonogiem, jestem samcem.
- Co za różnica?
- Taka sama jak między twoimi rodzicami.
W tej chwili trochę się namieszało w głowie Andrzejowi, ma wrażenie że istnieją trzy płci.
- Aha. Wybacz.
- Nic się nie stało, przywykłem.
- Czemu tak wyskakujesz spod kostki brukowej? Nie boisz się, że ktoś ciebie zdepcze?
- Jestem blaszany. Wytrzymam nawet nacisk trzech ton.
- Ale zaje**ście(?), serio? - Podniecił się Andrzej i postanowił wypróbować stonoga, przydeptując go stopą.
- K***A! Kłamałem!! Powiedz mojej rodzinie, że bardzo ich kocham. - Powiedział stonóg i wyzionął ducha.

(?) - nie wiedziałem, czy to się cenzuruje.

CDN.
______________
Andrzej bez nazwiska - świetna historia w odcinkach, niewierszem pisana.

MySpeak.plwarning - Serwer TS3, Ventrilo to kupa.
10 Październik 2011 godz. 19:12:13
Edytował Grosh
10 Października 2011 godz. 19:14:57
Cytuj
Ikona  #
Yippee-ki-yay!
Exp: 352
Level: 27
Avatar
Data dołączenia: 18.03.2011
Skąd: Chorzów
Ostrzeżenia: 4/10

Child Of Mercy
Postać: Child Of Mercy
Profesja: Elite Knight
Level: 123
Osiągnięcia: 113
Serwer: Candia
Partnerka: Neseus
Ilość postów: 327
Kozaaacko to piszesz. Ciągle parskam śmiechem przy czytaniu. A przy tych drogach i kamerach, to leżałem. Geniusz. emotka

Czekam na dalsze przygody.
______________
obrazekwarning
10 Październik 2011 godz. 19:25:44
Edytował Thundersztyc
10 Października 2011 godz. 19:26:02
Cytuj
Ikona  #
Człowiek Rakieta
Exp: 892
Level: 42
Avatar
Data dołączenia: 15.11.2009
Wiek: 19
Skąd: Lublin

Grosh Lawl
Postać: Grosh Lawl
Profesja: Elite Knight
Level: 245
Osiągnięcia: 199
Serwer: Refugia
Partnerka: Vibald
Ilość postów: 394
13.

Andrzej zabił blaszanego stonoga. Nieumyślnie, ale jednak.
- O nie, zabiłem go przed morałem. Teraz nie będę wiedział, co mi się nie przyda w życiu. - Nagle pierwszy raz w życiu poczuł żal za to co zrobił. - Trochę mi szkoda tej stonogi, urządzę jej pogrzeb. Tylko jak to zrobić, nigdy nie umierałem ani nikogo nie zabiłem. Zapytam może tego pana, co czyści drogę rowerową.
Andrzej zbliżył się do drogorowerowego woźnego i zapytał:
- Dzień dobry, bardzo pan ładnie sprząta tym czymś.
- Nie kpij sobie ze mnie.
- Nie kpię.
- Udowodnij.
- Jak mogę udowodnić, że nie kpię?
- Bij mi brawo jak będę jeździł mopem po tej drodze rowerowej.
- To, to jest mop?
- Tak, to jest mop. Po co to notujesz?
- Pierwszy raz w życiu widzę mop.
- No jak to, samych facetów masz w domu czy co?
- Ja, tata i drugi tata. Chyba więc tak.
- Nie musiałeś mówić.
- Ale pan zapytał.
- To było pytanie retoryczne.
- Retoryczne? Pan poczeka, to też zapiszę.
- Czekam.
- Już, zapisałem.
- Dobrze więc, zacznę jeździć tym mopem a ty bij brawo.
- Ale proszę pana, tu można jeździć tylko na rowerach.
- Jestem na służbie, mogę jeździć mopem.
Woźny zaczął sprzątać ulicę, a Andrzej tak jak obiecał bił mu brawo. Podchwycili to ludzie właśnie przechodzący obok i też bili mu brawo. Po chwili ktoś zadzwonił po telewizję i przylecieli helikopterem kręcić jak woźny jeździ mopem. Po tym jak pojeździł przeprowadzono z nim mnóstwo wywiadów, więc nie miał czasu opowiedzieć Andrzejowi jak się przeprowadza pogrzeb.
- Przecież on nawet na niej nie siadł, zesrał się, a nie jeździł. Idę poszukać kogoś innego, kto mi powie jak się robi pogrzeb.
I poszedł więc szukać kogoś innego, kto powie mu jak robić pogrzeb.

14.

Andrzej błąkał się szukając kogoś, kto mu wytłumaczy jak odprawić pogrzeb. Zauważył, że Michał zniknął gdzieś za horyzontem. Nie miał zamiaru go szukać, poczucie obowiązku względem zdechłego robaka wzięło nad nim górę.
- No nie, nie ma nawet kogo spytać. Sami sprzątacze, albo ludzie chodzący po różowym. Nie będę rozmawiać z kryminalistami łamiącymi prawo. W sumie to debile bo lepiej się chodzi po białym. I prawa się nie łamie.
Szukał i szukał, ale wszyscy jak na złość chodzili po różowym.
- W ogóle, gdzie jest Straż Drogorowerowa, takich ludzi powinno się karać. - Andrzej siadł na ławce i zaczął rozmyślać, co robić. - W sumie to nic nie da, jak spytam człowieka. Żaden człowiek nie robi pogrzebu robakom. Muszę popytać więc robaki! Nie wszystkie robaki gadają, więc muszę znaleźć rodzinę tamtego co go zdeptałem. Był blaszany, więc jego dzieci muszą też być blaszane. Jeśli są blaszane, to znajdę je wykrywaczem metali. Ale skąd go wezmę...
Akurat przypadkiem przechodził tędy wesoły saper. Cieszył się, bo trafił szóstkę w dużego lotka i postanowił uczynić jakiś dobry uczynek. Widząc smutnego Andrzeja, spytał:
- Czemu jesteś taki smutny, może zafunduję ci operacje plastyczną?
- E tam, do mordy już przywykłem, zabiłem gówno.
- Aha, to może zafunduję ci psychiatrę?
- Zafunduj mi pan wykrywacz metali.
- Starzy ci zaminowali drogę do domu?
- Nie, szukam blaszanych stonóg.
Saper powoli robił krok w tył i chciał odejść, ale głos sumienia powiedział mu:
- Zrób dobry uczynek i daj mu używany wykrywacz metali z roboty. Kupisz sobie nowy bo masz dużo pieniędzy.
- Sumienie, jesteś genialne, gdzie byłeś jak nie zdałem cztery razy pod rząd w szóstej klasie.
- Bo mnie nie miałeś, byłeś jehowym.
- Fakt. Dzięki za radę.
Kiedy skończył rozmawiać ze swoim sumieniem, nakazał poczekać Andrzejowi na ławce i poszedł po swój używany wykrywacz metali.


15.

Andrzej siedzi na ławce w oczekiwaniu na sapera. Ciągle bije się z własnym sumieniem, że zabił niechcący, że został wręcz oszukany przez tego stonoga jak mu powiedział o swojej wytrzymałości. Trochę mu się nudziło, więc zaczął liczyć źdźbła trawy.
- osiem... dziewięć... dziesięć... dalej nie umiem.
I znowu się nudził. Gdy tak siedział i marnował swój nic nie warty czas, jego spokój zaczęły zagłuszać jakieś dziwne dźwięki. Dochodziły gdzieś z tyłu więc się odwrócił, a tam jakaś staruszka zrywała elewację ze swojego domu posługując się motyką. Andrzej pomyślał, że i tak się nudzi więc podszedł i spytał, czy może w czymś pomóc.
- Z elewacją sobie poradzę ale jest coś, co możesz zrobić. - Odpowiedziała kobieta cuchnąca potem i naftaliną.
- Co takiego?
- Widzisz ten gzyms?
- Tak, widzę go, jest piękny.
- To parapet idioto.
- Ja myślałem, że to jest gzyms.
- Nie, to jest parapet.
- Jest pani tego pewna? Bo to jest naprawdę ładne. Słowo gzyms pasuje do czegoś takiego.
- Tak, jestem pewna, to jest parapet.
- Jak pani chce, piękny parapet.
- Dziękuję.
- A teraz patrz wyżej, najbardziej wyżej.
- Patrzę.
- Widzisz takie białe coś, wystające ze ściany z wyrytymi bananami?
- Widzę.
- To jest gzyms.
- Aha, jest ładniejszy niż parapet, bez wątpienia nazwałbym to gzymsem. Czy każdy gzyms ma wyryte banany?
- Nie wiem, zamknij mordę.
- Co z tym gzymsem w takim razie?
- Cyganie na nim się osiedlili i nie chcą zejść. Pozrzucaj ich z dachu albo zabij mydłem. Masz wolną rękę.
Andrzej nagle strzelił jej z plaskacza w pomarszczone lico.
- Za co? Nie mów, że jesteś cyganem.
- Nie jestem cyganem. Powiedziała pani, że mam wolną rękę, więc pomyślałem, że jest pani bardzo szybka i chciałem sprawdzić.
- Ta zniewaga krwi wymaga. - Rzekła staruszka i zdjęła z siebie moherowy płaszcz. Ten widok był okropny. Z oczu Andrzeja zaczęła cieknąć krew.
- Przepraszam, niech pani to schowa, aż tak pani mocno nie uderzyłem.
- Faktycznie, bijesz jak ciota. - Babunia się uspokoiła i założyła płaszcz ponownie. - A teraz właź na dach i zrób porządek z cyganami.
- Dobrze, proszę pani.

16.

- Jak mam wejść na ten dach? - Zastanawiał się Andrzej chodząc wokół domu. - Idę spytać tę staruszkę.
Przeszedł na przód domu, gdzie wcześniej z nią rozmawiał, ale jej tam nie było. Drzwi od domu były jednak uchylone. Postanowił wejść.
- Jak to babsko chce się pozbyć cyganów, niech mi powie jak wejść na ten dach.
Jej dom od środka wyglądał bardzo dziwnie, ściany były pomalowane na czarno, meble były czarne, nawet woda z kranu czarna leciała. Miał uczucie, że coś jest nie tak. Nagle zapaliło się światło i Andrzej zobaczył staruszkę jedzącą papier ścierny.
- Dlaczego pani je papier ścierny?
- A ty co tu robisz? Miałeś coś zrobić.
- No bo nie wiem jak się dostać na dach.
- Teleport na dach jest w wychodku.
- To po co pani był ten teleport? Jakby go nie było to cyganie by tam nie weszli.
- Teleport jest w wychodku tak?
- Tak.
- No widzisz, ja tam chodzę, załatwiam się do teleportu i wszystko ląduje tam na dachu. Tam jest taśmociąg, który wszystko co tam zleci pakuje do zsypu, i następnie odchody lecą 5 pięter w dół do szamba.
- Bardzo to proste i praktyczne, ja mam w domu tylko jakiś kibel. Idę więc na dach.
Andrzej wszedł do teleportu w wychodku i trafił na taśmociąg. Zszedł z niego żeby nie spaść pięć pięter w dól i skierował się w stronę tańczących cyganów.
- Wy jesteście cyganie?
- Tak. - odpowiedział jakiś cygan w wieku około 30 lat, starsi nie mieli zębów, a młodsi nie potrafili mówić. Za to kraść potrafili doskonale, w swoich namiotach mieli skrzynie pełne skarbów.
- Przysłała mnie tu staruszka żebym was wygonił.
- To niemożliwe, zamieszkujemy ten dach i te gzymsy od 48 godzin, jest więc to nasza ojczyzna i oddamy za nią krew.
- Oddacie krew? Komu?
- Tak się mówi żeby budować klimat.
- To budujemy klimat?
- Dobra. Budujmy. Ja już powiedziałem, teraz ty.
- Sp******ać z tego dachu.
- OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO - taki dźwięk w przybliżeniu wydał cygan. Nie jestem pewien, czy to było "O", ale był to bardzo długi dźwięk i mi się wydawało, że najbliższa temu samogłoska to było właśnie "O". - Nikt wcześniej, nie zbudował lepszego klimatu ode mnie. Jesteś geniuszem. Niech poznam twe imię.
- Andrzej.
- A ja Tytus.
- Ja ciebie nie pytałem o imię brudasie. Wynocha z tego dachu.
- Bo co nam zrobisz?
- K***a, nie zastanawiałem się wcześniej nad tym.
Cygan Tytus uderzył pięścią Andrzeja tak, że zrobił 3 obroty w powietrzu. Gdy tak się obracał, wyleciał mu z kieszeni grosik, który zaczął toczyć się w kierunku krawędzi dachu.
- Łapać pieniądz! - Krzyknął Tytus i zaraz całe stado cyganów zaczęło gonić pieniążek, który spadł z dachu. Cyganie skoczyli za nim i się pozabijali.

CDN.
______________
Andrzej bez nazwiska - świetna historia w odcinkach, niewierszem pisana.

MySpeak.plwarning - Serwer TS3, Ventrilo to kupa.
12 Październik 2011 godz. 16:57:30
Edytował Grosh
12 Października 2011 godz. 19:33:54
Cytuj
Ikona  #
Yippee-ki-yay!
Exp: 352
Level: 27
Avatar
Data dołączenia: 18.03.2011
Skąd: Chorzów
Ostrzeżenia: 4/10

Child Of Mercy
Postać: Child Of Mercy
Profesja: Elite Knight
Level: 123
Osiągnięcia: 113
Serwer: Candia
Partnerka: Neseus
Ilość postów: 327
Przekomiczne. Mwuahahaha!
______________
obrazekwarning
12 Październik 2011 godz. 17:16:13
Cytuj
Ikona  #
Łap macha i podaj dalej
Exp: 241
Level: 22
Avatar
Data dołączenia: 22.01.2011
Wiek: 19

Kanthar
Postać: Kanthar
Profesja: Elite Knight
Level: 218
Osiągnięcia: 443
Serwer: Candia
Gildia: Silence
Ilość postów: 82
Przeczytałem wszystko i muszę przyznac że z niecierpliwością czekam na następne części emotka Bardzo fajnie się to czyta, pisz dalej bo wychodzi Ci to super.
______________
obrazek
12 Październik 2011 godz. 19:53:32
Cytuj
Wszystkie czasy podawane są w CEST.
 
Aktualnie temat czyta 1 użytkownik: (0 zalogowanych i 1 gość)
Ikona
[ Administrator ] [ Lider Zespołu ] [ Moderator ] [ Redaktor ] [ Edytor ] [ Grafik ] [ Stażysta ] [ Senator ] [ Vip ] [ Użytkownik ] [ Zbanowany ]
Uprawnienia:
Możesz czytać.
Możesz tworzyć nowe tematy.
Wybierz forum:

15:24 Melmanoo [102]: mielismy zajecia dzis w jakims budynku co nigdy w nim nie bylem 15:24 Melmanoo [102]: zachcialo mi sie lac wiec szukam kibla 15:25 Melmanoo [102]: ale jakos nie mogelem znalezc wiec pytam jakiegos goscia co siedzial i czyal ksiazke 15:25 Melmanoo [102]: a koles do mnie 'damski czy meski?
20:37 Melmanoo [102]: bylismy ostatnio na rybach 20:37 Melmanoo [102]: wszystkie mialy takie czarne plamki 20:37 Melmanoo [102]: i oczy jakby je szatan opetal ;o
Więcej zabawy na FunTibia.com.