Login: Zapamiętaj
Hasło:
 
Zabójstwo w Thais
Kryminał Tibijski
Autor Wiadomość
Ikona  #
OFF
Exp: 32
Level: 8
Data dołączenia: 29.11.2016
Wiek: 21
Skąd: Ab'dendriel
Liczba postów: 3
Południowa brama Thais. Strażnik Walter wspiął się na basztę, usadowił w wygodnym starym krześle i teraz spogląda na tibijski zachód słońca. Przed jego oczami rozpościera się przepiękny widok. Pola ogromne trawiaste pola, pojedyncze drzewa składające się później na wielkie lasy. Za rzeką widać świątynie, którą dostał pod opiekę Norf. W pobliskich krzaków można dosłyszeć szczury i borsuki, które toczą zaciekłe boje o terytorium. Nic nie zakłóca spokoju ducha strażnika. Parę lat minęło od jego ostatniej większej interwencji.
Teraz co najwyżej odgania się od roju os, albo kopie te przeklęte borsuki. Thias stało się o wiele spokojniejsze, gdy duże Gildie zmieniły miejsca potyczek.


W taką pogodę, człowiekowi nachodzi na wspomnienia.
- Ach ten Norf, wielki kapłan, mnich! A jeszcze kilka lat temu mój najlepszy kamrat
i kompan do kielicha i bitki. Pamiętam jak całymi nocami siedzieliśmy u Karla w kanałach Carlin. Razem z Bezzębnym Timem dyskutująć ( co nie było łatwe przed trzecim piwem), siłując się na ręce, a potem zwyczajnie tłukąc się na ulicach miasta. Do czasu aż nie schwytała nas któraś z strażniczek, teraz wiele bym dał, żeby Szeregowa Bosslom założyła mi ten swój chwyt - był delikatny i stanowczy zarazem. Potem zaprowadziła mnie do celi i przez całą noc pilnowała. Na początku krzyczałem i groziłem Tibianusem, że sie poskarże Inkwizycji i dogadam się z kultystami żeby Orshabala na nią wysłali. Bosslom to silna kobita: dała radę mnie okiełznać to nawet z Morgarothem nie miałaby problemów. Później specjalnie prowokowałam Tima do walki, żeby tylko znów spędzić z Bosslom choć jedną noc więcej. Niby byłem za kratkami, ale i tak całą noc rozmawialiśmy o wolności. Nigdy nie zapomnę jej iskierek w oczach, które zdawało się oświetlają półmrok celi. Kiedyś wiązałem z nią wielkie nadzieje, ale nic z moich planów nie wyszło. A ten Norf z niego to był rozbójnik, chyba miał jakieś chody u swoich nauczycieli z wysepki królów. Miał tylko jedną zasadę - dojść chodzby na czworakach do statku i zasnąć w swoim łóżku - wtedy mistrz się nie czepia. Przynajmniej tak mówił Norf. Kiedyś tak popiliśmy, że braciszek wyrwał się w nocy do zamku i powiedział do samej królowej Eloise “Widzisz ten wąs?”. Niestety nie zdążył dokończyć sentencji, bo strażniczki królowej okrutnie go sprały. Wróciliśmy do karczmy i próbowaliśmy ustawić go jakoś do pionu. Norf jednak stwierdził, że chce mieć łapy jak druid i oznajmił nam, że wyrusza zabić niedźwiedzia. Jak dobrze, że wtedy nie łyknąłem kolejnego kielicha z Bezzębnym, bo teraz świątynie zajmowałby Fernfang a nie Norf. Szliśmy po śladach przyszłego mnicha aż do jaskini nad Carlin. Na początku myślałem, że Norf uciekał przed łucznikiem, albo gonił węża, ale gdy wpadliśmy do pieczary wszystko się wyjaśniło. Mnich leżał razem z miśkiem i tulił go jak szmaciankę. Wydawało mi się, że on i zwierzę śpiewają razem dość nietaktowną piosenkę o Królowej Eloisie, Wypchanym Jeżu i Bandzie Spoconych Cyklopów. Miś był tak zdezorientowany całą sytuacją, że nie zaatakował. Chciałem odciągnąć Norfa i wyjść, ale ten głupek zaczął lać niedźwiedziowi spirytus do paszczy. Wtedy chwyciłem go w pół i uciekaliśmy do tej pory aż Tim nie zwymiotował w krzakach, z wysiłku oczywiście. Norf sprzedaje ochronę spirytystyczną nie dlatego, że głęboko wierzy w moc ducha, ale wypił kiedyś tyle taniego spirolu, że do dzisiaj mocne trunki go nie ruszają. Potem skończyło się balowanie, on dostał święcenia a ja zapisałem się do Gildii strażników. Potem chciałem razem z jednym kolegą ze straży Thais pojechać na “wymianę” do Carlin. Ale Tibianus i Eloise się nie dogadali. Może gdyby wymiana się udała teraz siedziałbym na wieży w Carlin razem z Bosslom. Co było a nie jest i tak dalej... No nic pora na obchód.


Od północnej bramy Walter skierował swoje kroki do depozytu, kilka osób stało w okolicy banku i dumało nad swoimi rachunkami. Gdzieś z oddali można było usłyszeć znajome o tej porze ‘Qe?’. Strażnik minął domi Gildii, po czym udał się główną drogą w kierunku bramy wschodniej. Może odwiedzę innych strażników - pomyślał. Spacerując rozległymi ulicami z kocich łbów przypomniało mu się ile te kamienie widziały. Od czasów kiedy strażnicy mieli jako jedyni klucze do bram Thais wiele wody upłynęło. Przez te lata każdy kamień był deptany, tratowany, zalewany krwią, upadały na nie ciała morderców i niewinnych poległych w wielkich bitwach, ulicznych przpychankach i zasadzkach. Tyle historii w kawałku kamienia. Waltowi wskoczyła myśl - Może napiszę o tym kiedyś książkę, w końcu wiele sam pamiętam z tych wydarzeń. Na prawo świątynia, a lewo Sam. Sknera, skąpiradło i oszust w jednym. Gdyby nie nakaz Tibianusa, żeby zaopatrywać strażników we własnych miastach to chętniej kupiłby jakiś krzywy miecz od Yasira, niż od tego chytrego kowala. Codziennie mijał to skrzyżowanie i za każdym razem był w stanie wymyślić nowe oszczerstwa na temat Sama. Żeby magczną zbroje skupować za niecały siedem tysięcy sztuk złota!


Kiedy znajdował się na wysokości rycerskiej gildii, usłyszał po swojej prawej stronie jakieś szmery. Dochodziły z drzwi Xodeta.
- Może ten stary piernik w końcu znalazł sobie jakąś kobite.
Przysunął ucho do drzwi sklepu - tak tylko dla pewności.
Nagle ze środka sklepu wydobył się potężny huk trzaskającego szkła i łamanych półek. Walter odskoczył od drzwi i natychmiast jednym potężnym kopniakiem prosto w klamkę otworzył drzwi. Wskoczył do mroku i natychmiast rzucił czar światła. Przez okno w popłochu wyskakiwała jakaś czarna postać. Walter odrzucił pokusę ruszenia w pogoń i sprawdził gdzie jest Xodet. Znalazł maga za ladą, całego we krwi i rozbitych butelkach.
- Hanna! Hanna!
Kilkadziesiąt sekund później w drzwiach sklepu pojawiła się jubilerka z domu obok. Była w nocnej koszuli, ale zdążyła zarzucić na głowę ten swój okropny kapelusz z sterczącym piórkiem. W ręku trzymała wybuchową runę a na jej twarzy malował się strach.
- Na Trójcę Terroru kobieto! Połóż tę runę bo nas pozabijasz i leć po Marvina!
Hanna jak na komendę wyrzuciła runę rozbijając nią jeszcze jedną skrzynię z butelkami i wybiegła w stronę wschodniej bramy. Na dźwięk rozbijających się butelek Xodet otworzył z przerażeniem i próbował coś powiedzieć.
- Leż i się nie odzywaj - powiedział Walter, cały czas podając leżącemu nowe mikstury leczące - jutro mi wszystko opowiesz, Marvin i Hanna zaraz powinni być.
W tej samej chwili do środka wpadła zdyszana Hanna wymachując rękami próbowała coś powiedzieć, ale nie mogła złapać tchu. Oparła się o kolana i wzięła głęboki wdech i wymamrotała.
- Już biegnie.
Za nią dumnym krokiem wszedł Marvin i spuentował
- Druidzi nie biegają kobieto.
Było to oczywiste kłamstwo, ponieważ było widać, że jest cały czerwony a na jego czole wisiały kropelki potu. Jednak wszyscy wydali się pominąć ten fakt, aby nie ująć druidzkiego honoru.
Na co czekasz! Rób te swoje czary!
- Utevo lux “Xodet
- Co ty jaja sobie robisz, kiedy ty ostatnio kogoś leczyłeś co? - wykrzyknął Walter
- Już, już nie można sobie pożartować? Nie jest z nim tak źle, dałeś mu chyba z dwie skrzynki mikstur.
Na te słowa Xodet jakby głośniej jęknął.
- Nie gadaj tyle! Chcę mieć go jutro sprawnego!
- Exura sio “Xodet
Ciało Xodeta rozjaśniało na chwilę i krwawienie ustało, a jego rany zmniejszyły się znacznie.
- Aż tak sprawny nie będzie. Musi odpocząć parę dni, żeby nie było powikłań. Przenieśmy go do jego pokoju, zajmę się przygotowaniem wywarów. - powiedział druid. Jak to się stało? Potknął się o jakieś butelki, czy co?
- Widziałem jakiś cień uciekający przez okno, musimy go przenieść w bezpieczniejsze miejsce. Bo nie był wypadek, ktoś go zaatakował.
- Myślisz, że to ta jego nowa kochanka? - zapytał z powagą Marvin.
- To on miał kochankę?
- Haha, ale się dałeś. On i kobiety? Już Humphrey ma lepsze powodzenie, a wiesz co się o nim mówi.
- Trafił mi się Druid Śmieszek, bardzo miło. Nie pora na plotki, pomóż mi go przenieść, chyba zemdlał z tego wszystkiego. Dziękuję ci Hanno, jutro od rana masz pracę więc możesz wrócić do domu.
- Chyba oszalałeś Walt. Trzy dni nie zasnę po tym co tu się wydarzyło, idę z wami. Najbezpieczniejszy będzie w Gildii Strażników, masz tam jeszcze jakieś dojścia Walt?
- Chyba mnie pamiętają, dobra ruszamy.


Po ulicach dwóch mężczyzn i kobieta ciągnęli wspólnymi siłami osłabionego maga, ale zmysł strażnika dawał Walterowi znać, że coś tu jest nie tak jak zwykle.
Thias stało się jakby bardziej ponure, uliczki ciemniejsze, a cienie bardziej głębokie. Każdy zakamarek zdawał się skrywać nową tajemnicę. Strażnik Walter wiedział już, że będzie miał przed sobą długi dzień, ale za to jaki ciekawy. Pierwszy raz od kilku lat poprowadzi sprawę o próbę morderstwa. Tym razem nie da sobie jej wyrwać Inkwizycji ani straży króla. On widział sprawcę i to on go złapie.


Dzięki wszystkim za czytanie. Mam pomysł na całą serię kryminałów w świecie tibii. To opowiadanie pilotażowe. Napisałem je bo są lagi a ja chce polepszyć swój skill piśmienniczy. Czekam na komentarze emotka I wiem, że moja interpunkcja nie jest piękna, mam nadzieję, że będzie dało się czytać emotka
29 listopada 2016 godz. 14:43:49
Edytował derko123
29 listopada 2016 godz. 17:45:39
Podziękowali: Dairoshi, Nath Lucon, faldys
Ikona  #
OFF
Exp: 1074
Level: 46
Data dołączenia: 21.03.2010
Wiek: 91
Skąd: Venore

Postać usunięta.
Liczba postów: 808
nie chcialo mi sie czytac
______________
________________
|Pozdro&Pocwicz|
----------------
29 listopada 2016 godz. 16:32:30
Podziękowali: Yankesie, Stecu
Ikona  #
OFF
Exp: 32
Level: 8
Data dołączenia: 29.11.2016
Wiek: 21
Skąd: Ab'dendriel
Liczba postów: 3
Kigon napisał(a):
nie chcialo mi sie czytac


Nie chciało się bo za długie, czy źle napisane? emotka
29 listopada 2016 godz. 16:45:15
Ikona  #
OFF
Exp: 287
Level: 24
Avatar
Data dołączenia: 19.05.2015
Wiek: 23
Skąd: Legionowo

Hans Wegerzynsten
Profesja: Royal Paladin
Level: 118
Osiągnięcia: 32
Serwer: Fidera
Tytuł: Steward of Tibia
Liczba postów: 86
Tak hardo zlagowanej Tibi to ja jeszcze nie miałem... Przeczytałem całe i nawet fajne. Lubie kryminały, chociaż to bardziej mi przypomniało klimat Tibi jak za dzieciaka xD Ale jak najbardziej jestem na tak i zachęcam do kontynuacji projektu bo jest okey, a lagi i tak będą ;D
29 listopada 2016 godz. 17:08:25
Edytował Mabuk
29 listopada 2016 godz. 17:10:20
Ikona  #
OFF
Exp: 32
Level: 8
Data dołączenia: 29.11.2016
Wiek: 21
Skąd: Ab'dendriel
Liczba postów: 3
Chciałem w tym opowiadaniu trochę "ożywić" npc. Pokazać, że nie tylko stoją, ale mają własne życie pomiędzy graczami. Na małą nostalgię też znalazło się miejsce. Jeśli dłużej będą takie lagi, to pewnie dokończę rozpoczętą fabułę.
29 listopada 2016 godz. 17:11:33
Ikona  #
OFF
Fri itanz pliz
Exp: 1553
Level: 56
Avatar
Data dołączenia: 15.08.2012
Wiek: 24
Skąd: Koszalin
Liczba postów: 406
Czytało mi się to naprawdę bardzo przyjemnie i czekam na kolejną część emotka

PS: Mała literówka emotka
"Thias stało się jakby bardziej ponure, uliczni ciemniejsze, a cienie bardziej głębokie."
______________
obrazek
29 listopada 2016 godz. 17:41:38
Wszystkie czasy podawane są w CET.
 
Aktualnie temat czyta 1 użytkownik: (0 zalogowanych i 1 gość)
Ikona
[ Administrator ] [ Lider Zespołu ] [ Moderator ] [ Redaktor ] [ Edytor ] [ Grafik ] [ Stażysta ] [ Senator ] [ Vip ] [ Użytkownik ] [ Zbanowany ]
Uprawnienia:
Możesz czytać.
Wybierz forum: