Noc pełna tajemnic

Cieszę się, że udało Ci się przyjść o tak późnej porze, Amaro! Wejdź, wejdź, wejdź!

Spectulus wyglądał na bardziej zaniedbanego niż zwykle, a ciemne worki pod oczami wiele o tym mówiły.
Gorączkowo wprowadził swojego przyjaciela Amaro do swego gabinetu, który służył też jako salon i sypialnia jednocześnie - i był w strasznym bałaganie. Amaro usiadł na jedynym możliwym siedzeniu, podłodze, a Spectulus rzucił się na swoje łóżko, zakopane pod ogromną górą podartych papierów, zapisanych notatek i pustych kubków z plamami od kakao.
Znając dziwactwa swojego przyjaciela lepiej niż ktokolwiek, Amaro cierpliwie czekał aż Spectulus przejdzie do rzeczy, powodu, dla którego wezwał go w środku nocy.

"Utknąłem w martwym punkcie w moim ostatnim projekcie i zaraz oszaleję! Powtórzyłem moje obliczenia wiele razy, spędziłem ostatnie cztery dni i noce próbując zrozumieć dlaczego mój eksperyment nie działa mimo, że przygotowałem wszystko poprawnie. To nie ma sensu!!! I teraz zapędziło mnie to w błędne koło: jak mam to rozgryźć, gdy sen ucieka mi jak drobny kawałek skorupki z talerza rozbitych jajek? A jak mam zasnąć, kiedy nie mogę zrozumieć co jest nie tak z moim eksperymentem?"

"I co chcesz żebym zrobił, Spectulusie?"

"Tego poranka, jeden z moich asystentów paplał o tajemniczych drzwiach głęboko pod Banutą i o sekretach jakie mogą się za nimi znajdować i że ktoś przekroczył te drzwi i ple, ple, ple... Ale! To bełkotanie sprawiło, że zasnąłem. Wreszcie!!! Pierwsze kilka minut snu od kiedy utknąłem z tym eksperymentem. Dobrze wiesz, że praktycznie wszystko poza empirycznym, doświadczalnym badaniem nudzi mnie na śmierć. A ponieważ śmierć i sen są mniej lub bardziej braćmi, genialny pomysł przyszedł mi na myśl: zawsze zrzędzisz, że nie interesują mnie twoje tibijskie bajeczki. Tutaj masz okazję! Dawaj, opowiedz mi jedną z tych legend, które tak cię intrygują abym wreszcie mógł zasnąć na całą noc. "

"No dobrze. Z twojej strony, to tak blisko to przyjacielskiego zaproszenia jak to tylko możliwe, więc pozwól, że opowiem Ci o największych, nierozwiązanych tajemnicach, które urzekają ludzi od pokoleń..."

"Mógłbyś być odrobinę mniej dramatyczny, Amaro? Chcę byc ululał mnie do snu, nie zabił, pamiętaj, więc nie przesadzaj!"


Niezachwiany i niezłomny, Amaro kontynuował: "Jest tyle historii i pogłosek o nierozwiązanych zadaniach, legendarnych przedmiotach, tajemniczych, nieosiągalnych miejscach, że dziś możemy ledwie to liznąć.

Moje starania by wykopać prawdę o fantastycznych baśniach zaczęły się już w dzieciństwie. Wszystkie dzieci podziwiały Avar Tara, był naszym największym bohaterem więc zdobycie jego miecza, legendarnego Sword of Fury, to jedno z największych marzeń jakie mieliśmy.
Niezliczoną liczbę razy wyruszałem by odkrywać Rookgaard i wszystkie jego zakamarki, licząc, że znajdę poszlaki jak dostać się do tego miecza. Swoją drogą, z tych czasów wywodzą się moje piekarskie umiejętności. Spodobał mi się pomysł upieczenia ciasta tak dobrego, by przekabacić maga z minotaur hell. Jednak po wielu nieudanych próbach poddałem się. Pojawiły się wątpliwości, czy mag mógłby mi w ogóle pomóc zbliżyć się do zdobycia miecza. Przestałem też więc próbować dostać się do tego samotnego minotaura na górze w północnym Rookgaardzie. Do tamtego czasu, byłem pewien, że mógłby mi on dać przepis na idealne mino ciasto, ale myśląc o tym teraz, pomysł ten wydaje mi się odrobinę dziecinny.

Ale moje dążenia do znalezienia sposobu na dostanie się do tej wysepki nie skończyły się na tym. Słyszałem plotki, że szaleństwo Loui'ego to rezultat prób dotknięcia miecza, ale nie bycia wystarczająco pokornym. Niestety, nie byłem w stanie dowiedzieć się niczego z jego dzikiej gadki. Króliki-potwory? To za dużo nawet na mój gust! Więc patrzyłem na miecz z daleka, licząc, że odkryje o co tak naprawdę chodzi w byciu pokornym. Czasem miecz ten znikał nagle, tylko po to by wrócić na miejsce następnego ranka. Ah, gdybym tylko był wtedy lepszym pływakiem!

Lata później, podczas jednej z moich wizyt do biblioteki w Hellgate, dziwny pomysł uderzył mnie jak Thunder Hammer. 468486 albo jak możemy nazwać tego pomarszczonego bonelorda - Blinky, bo nie usłyszy nas tutaj, był tak niechętny jak zawsze, by podzielić się sekretami 469 - kolejnej z tych wielkich tajemnic. Kiedy pouczał mnie o niższości ludzi, dotarło do mnie, że bonelordowie prawdopodobnie idealnie unosiliby się na wodzie! Mógłby z łatwością przepłynąć do wysepki!

Niestety, nie znalazłem w sobie odwagi by poprosić go o tę przysługę bo bałem się, że zabiłby mnie z miejsca.

Więc zdecydowałem poświęcić się innej przygodzie. Zgubiłem się w podziemiach pustyni Jakundaf. Do dziś miejsce to jest dla mnie jedną wielką zagadką. Wracam do niego od czasu do czasu; jest pełne wspomnień, pełne zagadek i pełne tych wszystkich rzeczy, które kocham w przygodach i zwiedzaniu.
Ah, te wszystkie pieśni, które śpiewałem by zdobyć serce banshee! Zagrałem nawet lament dla Othmora na fletni, bo myślałem, że mogli być kochankami. Chyba jednak nie, bo to ani nie poruszyło tej cholernej dźwigni ani nie obniżyło wody Jeziora Amros!

Naprawdę szkoda, że porzuciłeś pracę nad tymi skrzydłami do podniebnej żeglugi, Spectulusie. Buty chodzenia po wodzie to chyba jednak najprostszy sposób na dostanie się do tej wysepki na środku jeziora.
No i to odgrodzone miejsce ze smokami, niedaleko którego znalazłem mój kolczasty miecz. Ktoś powiedział mi jak otworzyć bramę, ale mój magma crawler odmawia przejścia przez lawę. Kto wie, czego strzegą tam te smoki!

Może Excalibuga, jednej z tych wielkich, legendarnych broni. Niektórzy mówią, że był to dar bogów dla Banora, więc może być użyty jedynie do walki ze sługami zła, przez tych lojalnych Banorowi. Inni wierzą, że został wykuty przez krasnoludzkich królów, z magicznego metalu, który cyklopy znalazły kiedyś w sercu gwiazdy, która spadła z nieba.
Podczas moich podróży dookoła Tibii, słyszałem tyle pogłosek o miejsach w których może być ukryty Excalibug. Ten nieosiągalny miecz w Otchłaniach Piekła... czy to mógł być Excalibug? Nie jestem pewien. Ukryty na wyspie skarbów? Brzmi zbyt oczywiście. Pod oceanem? Czy coś może być bardziej cliché niż to? Zastanawiam się czy winny jest temu cały rum Liberty Bay.

Spędziłem tygodnie w kopalniach Formorgar przez moją ślepą wiarę w "potwierdzone informacje o położeniu Excalibuga" Berthy. Ona po prostu mnie okłamała, tyle jest dla mnie teraz jasne.
Są też tacy, którzy mówią, że jest ukryty pod piaskami Daramańskiej pustyni, a inni twierdzą, że nie znajdzie się go na tamtym kontynencie. Mogę powiedzieć, że nie znalazłem jeszcze na Banucie żadnych kamiennych tablic wspominających Excalibuga. Więc jestem bardziej skłonny wierzyć moim krasnoludzkim przyjaciołom. Biorąc pod uwagę wszystkie rzeczy, które słyszałem i widziałem w Wesołym Toporniku, historia kuzyna sąsiadki matki Swolta brzmi dla mnie dość przekonująco: Excalibug ukryty pod ciemnym płaszczem obcego przybysza... kim mógł on być? Gdzie się udał? Kraina duchów jest zdecydowanie skreślona z mojej listy. No bo komu wierzyć, jak nie krasnoludowi ze Stopionej Skały, jawoll?

Edron to kolejny kandydat, którego jeszcze nie wykluczyłem. I oczywiście, Równiny Spustoszenia! To miejsce aż prosi się o ukrywanie takiej starożytnej broni. Jak tylko Avar Tar upewni się, że nasz świat jest bezpieczny, potowarzyszę mu w tej wyprawie do skarbca Rycerzy Koszmaru.
Tymczasem, bardziej zagłębię się w entomologię. Myślę, że mogę tu być na dobrym tropie... Co jeśli Excalibug to tak naprawdę stworzenie, specjalny gatunek robaka?"

"Oj Amaro, nawet Bozo nie jest wystarczająco głupi by wierzyć, że Excalibug naprawdę istnieje!"

"Tylko czekaj, czekaj a zobaczysz, że pewnego dnia Excalibug odrodzi się w płomieniu sprawiedliwości! A nawet jeśli nie, nadal jest miecz watażki 
(red. Warlord Sword), kolejna legendarna broń, o której można marzyć! On zawsze napędzał plotki, ale większość historii kończy się na tym, że bogowie zniszczyli miecz. Więc trzeba uważać by nie sprowadzić na siebie ich gniewu.

Gdy byłem młodszy, ktoś powiedział mi, że spocony cyklop Bencthyclthrtrprr, mógłby oddać taki miecz za 100 kawałków żelaza. Sprawdzenie tego pomysłu na pewno pomogło mi zdobyć formę, ale nadal czekam na mój miecz. Założę się, że Bazyliszek nastraszyłby Wielkiego Bena by go przekazał.
Wąż ten wygląda nieszkodliwie na pierwszy rzut oka, ale jego kamienne spojrzenie przeraża serca wielu. Moi dzielni krasnoludzcy przyjaciele boją się go mimo, że udało im się go uwięzić w zapadniętym tunelu. Próbowałem się przez niego przekopać by dostać się do tego oślizgłego, podstępnego stworzenia ale na razie bez skutków. Zacząłem nawet przeszukiwać kopalnie w poszukiwaniu, któregoś z tych jaj Bazyliszka, o których mówią.
Jedno jest pewne: nie mogę pozwolić zdobyć go żadnemu z tych krasnoludzkich zdrajców. Niedawno podsłuchałem pewnych poszukiwaczy przygód mówiących o dostaniu się do Bazyliszka przez Dwacatrę, więzienną wyspę. Jeden z nich twierdził nawet, że Serpentynowa Wieża kryje klucz do rozwiązania wszystkich tych tajemnic jednocześnie. Ale to historia na inny dzień lub noc." 


Gdy pierwsze światło brzasku wkradało się do pokoju, Amaro słuchał Spectulusa cicho mamroczącego przez sen: "mój... eksperyment... stopić kremowe ciasto w... wannie gorącej czekolady... nie... zgnieść dwa banany... czy trzy?... niech będą cztery... pomieszać... zioła... "

Amaro stanął cicho i wyjrzał przez okno na jaśniejący horyzont: Jeśli tylko te legendy inspirują ludzi do wielkich czynów, to powinny być przekazywane dalej, mój drogi przyjacielu!"

Archiwum artykułów:
Bosses Bosses Maps Maps LootSeller LootSeller DressUp DressUp Outfiter Outfiter Decorator Decorator Monster respawn Monster respawn LogAnalyzer LogAnalyzer Guilds-Online Guilds-Online Loterie Loterie Calc Calc
Promoted Fansite
    Witaj
    Nie jesteś zalogowany.

    Zarejestruj się
    Zapomniałeś hasła?
    Reklama
    Zarakso
    [PL] TIBIA | TAK, WYDROPIŁEM TIN KEYA | LOOTS (opis)
    Stempell
    [PL] Dobry wieczór ! Duna 200rp+ /Tibia Sribia