Biblioteka Zathrotha

Pozwólcie, że opowiem Wam historię, która miała miejsce dużo wcześniej, jeszcze zanim nastał Wasz czas... Opowieść o okrucieństwie, zazdrości, strachu i nienawiści. Opowieść o starożytnej wierze, boskiej wiedzy i wyjątkowym miejscu.

Wszystkie te wydarzenia miały miejsce tak dawno temu, że pamięć o tym mrocznym czasie zniknęła z umysłów większości Tibijczyków, tylko najsłynniejsi z nich wciąż zachowali choć urywki wspomnień dotyczących pierwszej inkwizycji. 

Podróżowałem po świecie przez dziesięciolecia, szukając starożytnych dokumentów i ludzi, którzy wciąż pamiętają...

obrazekPrzez lata moich badań doszedłem do wielu sprzecznych stwierdzeń. Nie jest niczym niezwykłym, że przez wszystkie stulecia, które minęły od tego czasu, wiele informacji zostało bezpowrotnie utraconych, a rzekome fakty okazały się niczym więcej jak opowieściami i kłamstwami starych plotkarek...

Mimo to, chcę się z Wami teraz podzielić wszystkim, co odkryłem do tej pory. Obawiam się, że to wszystko zaszło już za daleko... 

Przez moje badania i zadawanie niewygodnych pytań nadepnąłem na odcisk wielu niebezpiecznym ludziom, ale dzięki temu odkryłem coś niewiarygodnego. Obawiam się, że ten list jest moją ostatnią szansą, żeby Wam o tym opowiedzieć, już oni o to zadbają...

Mój umysł jest zbyt słaby, by w pełni pojąć moje odkrycia. Natłok nowych informacji sprawia, że mój mózg mało nie eksploduje, ale nie mogę przestać. To jest jak narkotyk a ja już zdążyłem się uzależnić. To jedyny powód, dla którego warto żyć.

W najlepszym wypadku prawdopodobnie zwariuję i umrę w jakiś dziwny sposób. W najgorszym przypadku jednak oni dowiedzą się o mojej zdradzie i przyjdą po mnie.

Ten list ma was przestrzec, ma ochronić Wasze dusze, więc lepiej słuchajcie uważnie tego, co mam Wam do powiedzenia o tym miejscu i o pierwszej inkwizycji...

Od czasu pierwszych czystek i raczkującej jeszcze inkwizycji, coraz to odważniejsi mężczyźni i kobiety napadali na siedziby nikczemnych czarodziejów i innych wyznawców mrocznych nauk. Wyciągali pogan i bluźnierców na światło Słońca i palili na stosie ich książki zawierające w sobie świętokradczą wiedzę. 

Oczyszczające płomienie strawiły niezliczoną liczbę książek, wiele nocy zostało rozświetlonych przez ogień sprawiedliwości. 

Wszyscy nekromanci i wyznawcy demonów otrzymali zapłatę za swoje grzechy, a ich dziedzictwo i wiedza zostało wykorzenione razem z nimi - a przynajmniej tak się wydawało...

obrazekZgodnie z tym, co wyczytałem w starych dokumentach, wyglądało na to, że bez względu na to jak wiele ksiąg zakazanych zostało zniszczonych, nowe kopie prędzej czy później wychodziły na światło dzienne.

Działo się to z zadziwiającą regularnością, jakby jakaś niewidzialna siła wciąż niweczyła wysiłki podejmowane przez dzielnych wyznawców tego co prawdziwe i czyste. 

Raz po razie, kolejne dusze były przeciągane na ciemną stronę, przez zakazane książki, które pojawiały się znikąd, czasami nawet wśród popularnych działów w miejskich bibliotekach.

Z czasem stało się oczywiste, że gdzieś znajduje się źródło tej nikczemnej wiedzy.

Miejsce niewidoczne dla oczu zwykłych śmiertelników. 

Miejsce, gdzie nawet długie ramię inkwizycji nie miało szansy sięgnąć swoim zasięgiem. 

Dzięki drobiazgowym badaniom i wielkiemu zaangażowaniu, powoli odkryłem wzór, który sugerował niepokojącą możliwość: prawie niewspominane w starożytnych tekstach i pozostawiające po sobie ślad jedynie w najczarniejszych opowieściach, ale jednak istnieje miejsce, które zostało rzekomo potępione jako nieprawdziwe przez kościół Umana.

Mając za nic to, co prawdziwe i święte, wszystkie te książki, zakazane, łamiące umysły i pożerające duszę były przechowywane i kopiowane w miejscu najczarniejszej wiedzy. 

Miejsce to było owiane taką tajemnicą, że tylko kilku wybrańców wiedziało o jego istnieniu: sekretna biblioteka Zathrotha...

Spędzałem kolejne lata mojego życia na poszukiwaniu wskazówek, które ukazałyby lokalizację tej biblioteki. Niestety, każda wskazówka, którą znalazłem prowadziła mnie do kolejnej, jeszcze większej zagadki. 

Przemierzałem niezliczone miasta i tereny i wreszcie dotarłem do sześciu wskazówek, które pozwoliły mi bardziej precyzyjnie określić położenie biblioteki. 

obrazekCóż więcej mogę powiedzieć, biblioteka naprawdę istnieje i udało mi się ją znaleźć! Niestety, jestem tutaj skazany na śmierć. Skupiona wiedza, którą tu znalazłem wciągnęła mnie w swoje czary. 

Historie i sekrety zawarte w tych księgach nieskończenie poszerzają ludzkie horyzonty. 

Eseje o okrutnych metodach i przebiegłych eksperymentach, których żadna normalna osoba nawet nie jest sobie w stanie wyobrazić znajdują się tu praktycznie w każdym akapicie. 

Zakazane pisma z dawnych czasów, relacje naocznych świadków z najciemniejszych dni i wojen oraz niepodważalne dowody korupcji i łapówkarstwa w starych szlacheckich rodzinach wywołują we mnie jednocześnie uczucie wstrętu ale i ciekawości...

Wszystko wydaje się być takie surrealistyczne. Pokoje, nie, właściwie to wielkie sale, są po brzegi wypełnione wiedzą i mądrością. 

Widziałem miejsca tak przepełnione wiedzą, że po prostu wyciekała z ksiąg i rozpływała się po ziemi jak jakaś przedziwna ciecz...

Potężne kamienne kolumny, grubsze niż jakikolwiek pień drzewa, wznoszą się w salach i dźwigają ciężar sufitu.

Studnie wypełnione czarnym atramentem zamiast wody stoją w pokojach, których ściany są pokryte ciężkimi, purpurowymi zasłonami a dziwne metalowe oczy nieustannie pilnują okolicy. 

obrazekBiblioteka rozciąga się na kilku piętrach i pomimo tego, że jestem tu już naprawdę długo, jestem teraz pewny, że widziałem dopiero ułamek całości. 

W świetle migoczących pochodni wszystkie te skrypty, dzienniki podróży i starożytne tomy wywołują trzeszczenie uginających się półek, co robi niesamowite wrażenie.

Gruba warstwa kurzu dowodzi, że tylko kilku uczniów Zathrotha wciąż wie o istnieniu tego źródła zakazanej wiedzy.

Biorąc pod uwagę fakt, że to miejsce wieki temu zostało ukryte potężnymi zaklęciami przed intruzami, nic dziwnego, że do dzisiaj biblioteka pozostawała poza zasięgiem naszego wzroku.

Sam nie wiem, czy słudzy Zathrotha pozwolili mi tu wejść w nagrodę, za lata moich poszukiwań, czy też jestem im do czegoś potrzebny… 

Każdy mój krok tutaj jest bacznie obserwowany. W ścianach, w każdej lampie, oczy są wszędzie, nigdzie nie jesteś sam! 

obrazekNieskończone korytarze łączą większe czytelnie. Po lewej i prawej stronie korytarzy jest wiele mniejszych pokoi, ale większość z nich jest zamknięta za ciężkimi żelaznymi drzwiami.

Inne drzwi są chronione przez warczące i gryzące książki. Wyglądają, jakby wyrwały się z kajdan, które utrzymywały te bestie w odpowiednim miejscu. 

W czasach świetności tej biblioteki wielu uczonych musiało świadczyć wybitne usługi naukowe. Ich popiersia i posągi są rozproszone po wszystkich pomieszczeniach.

Jeszcze nie spotkałem żadnego z nich. Korytarze są wręcz przepełnione wszelkiego rodzaju magicznymi kreaturami, ale nie uświadczyłem tu jeszcze żadnego człowieka. 

Wciąż mierzę się z myślą, że to właśnie uczeni przez te wszystkie lata przemienili się w te kreatury. Że ich chciwość wiedzy i eksperymenty z najczarniejszymi zaklęciami zmieniły ich w to, co najbardziej czcili. 

Co, jeśli i mnie czeka taki sam los?

obrazekNa przykład te ożywione pióra. Wysokie co najmniej na dwa metry i wyposażone w kolec twardszy i silniejszy niż kuty metal krasnoludów z Kazordoon. Skrobanie tego kolca pozostawia głęboką bruzdę w podłogach, bruzdę, która momentalnie wypełnia się czarnym atramentem. Ale najgorszy jest wydobywający się przy tym dźwięk - dosłownie mrozi krew w żyłach!

Widziałem te stworzenia przepisujące teksty z prędkością światła, ale częściej zachowywały się jak przystało na prawdziwych bibliotekarzy, kontrolowały magiczne glify broniące dostępu i utrzymujące pod kontrolą najbardziej niebezpieczną wiedzę. 

Pióra często poruszają się w towarzystwie przeklętych ksiąg, od których staram się trzymać z daleka. 

Te grube tomy tak szybko wertują swoje kartki, że pozwala to na wytworzenie ciśnienia, dzięki któremu unoszą się w powietrzu! Czytałem, że wcześniej były w tym miejscu tylko więźniami...

Stworzone przez niedoszłych czarnoksiężników, którzy na własną rękę próbowali tworzyć mroczne zaklęcia, wszystkie te księgi zostały wytropione i przechwycone przez wyznawców Zathrotha, aby umożliwić zgłębienie wiedzy w nich zawartej.

obrazekSą też kałamarnice z ogromnymi mózgami. Są zaliczane do najwyższych rangą sług Zathrotha a ich słowo jest dla wielu innych rozkazem. Ich potężne macki zawsze są pokryte atramentem ale nigdy jeszcze nie widziałem ich w akcji. Nie rozmawiają z nikim tak niskim rangą jak ja, ale mimo to wciąż jestem niesamowicie ciekawy jakie dziwaczne i nienormalne myśli wyłaniają się z ich mózgów. 

Wiem, że to wszystko może wydawać się kuszące, szczególnie dla tych tibijskich bohaterów, którzy szukają kolejnego wyzwania. Ale powtarzam, ten list, jeśli kiedykolwiek do Was dotrze jest ostrzeżeniem. Ostrzeżeniem dla każdego, by trzymał się jak najdalej od tego miejsca. Jestem zwolennikiem wiedzy i uważam za swój obowiązek spisanie tego wszystkiego, co odkryłem, ale naprawdę nikt nie powinien tu trafić...

Nawet, gdyby ktoś znalazł sposób na złamanie tych potężnych pieczęci, stworzenia, które strzegą biblioteki rozerwą go na strzępy. Ich siła nie ma sobie równych. Szczerze wierzę, że nikt nie może się z nimi równać!

Mogę tylko ostrzec przed niebezpieczeństwem, które ma tu swoje źródło. Wprawdzie przeczy to moim przekonaniom, ale stwierdzam, że niektóre miejsca naprawdę powinny pozostać nieodkryte.

The Battle Mage

Archiwum artykułów:
Bosses Bosses Maps Maps LootSeller LootSeller DressUp DressUp Outfiter Outfiter Decorator Decorator Monster respawn Monster respawn LogAnalyzer LogAnalyzer Guilds-Online Guilds-Online Loterie Loterie Calc Calc
Promoted Fansite
    Witaj
    Nie jesteś zalogowany.

    Zarejestruj się
    Zapomniałeś hasła?
    Reklama
    Crowny Cro
    Jest jak jest... Gramy Dalej! | !giveaway